">

"> ks. F. Jabłoński, Przy wigilijnym stole...

Dzisiaj jest: poniedziałek,
19 listopada 2018r.

wykop.pl


ks. Franciszek Jabłoński, Przy wigilijnym stole...

 
Drodzy Internauci!

W 1992 r. napisałem pierwszy list Przy wigilijnym stole... Wówczas otrzymałem wiele miłych i ciepłych słów podziękowań. Od tego czasu każdego roku wysyłam tak zatytułowany list do przyjaciół i znajomych. Korzystając z dobrodziejstw Internetu, przesyłem wszystkim czytelnikom tej strony tegoroczny, 18. list. Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia!

 

Przy wigilijnym stole…. Nr 18, AD 2009


Moi Kochani!
Aż trudno uwierzyć, ale to już w 1992 r. napisałem po raz pierwszy do moich przyjaciół i znajomych list: „Przy wigilijnym stole…”. Bardzo chciałem chociaż w ten sposób być obecny w ten wyjątkowy wieczór w Waszych domach, być jak członek rodziny. I nie ukrywam, że z dużą radością ten zapoczątkowany kilkanaście lat temu zwyczaj kontynuuję po dzień dzisiejszy.

Ewangelista Łukasz opisuje niezwykłą wiadomość, którą otrzymali pasterze od Anioła: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan” (Łk 2,10-11). 

Ta Dobra Nowina ogłoszona zostaje także w Waszym domu – domowym Kościele, jakim jest  rodzina. I jak każdego roku, tak i dzisiaj wspominamy i myślimy o ludzkim życiu: o tych, którzy odeszli, o tych, którzy się narodzili i ujrzeli ten piękny świat, wspominamy nasze radości i zmartwienia, nasze dolegliwości, które przychodzą „stosownie do wieku”. Najważniejsze jednak, że w tej codzienności jest zawsze Chrystus, nasza Nadzieja, który pozwala patrzeć w przyszłość, na kolejny dzień z wiarą i optymizmem, aż po ten dzień ostateczny, aż po wieczność.

To On, dzisiaj, przy wigilijnym stole łączy nas ze sobą, abyśmy byli jedno z Nim i byli jedną rodziną wraz ze sobą. A co najważniejsze: uczy nas kochać miłością bez granic. W tym roku Kościół w Polsce daje nam takie właśnie zadanie do zrealizowania: byśmy się stawali świadkami Miłości, miłości samego Boga i tak, jak On, dźwigali się ku górze – pięknie mówią o tym słowa piosenki:

Bo miłość to żaden film w żadnym kinie,
Ani róże, ani całusy małe duże,
Ale miłość – kiedy jeden spada w dół
Drugi ciągnie go ku górze.  („Miłość”, zespół Happysad)


Boże Dziecię! Ciągnij nas ku górze i daj wytrwałość, abyśmy czynili to samo dla siebie nawzajem!

Na zakończenie tegorocznego listu jeszcze jedna refleksja. Po porażeniu nerwu twarzowego, musiałem uczyć się mówić jak dziecko; ostatnio, po zerwaniu ścięgna Achillesa - chodzić jak dziecko. I tak w czasie choroby sobie pomyślałem: pewnie mi zostanie nauczyć się kochać jak dziecko. I wiem też teraz na pewno, jak bardzo ważna w życiu jest Miłość Boga i człowieka.  Bez wiary w Boga i przyjaciół nie da się żyć! I dziękujmy Bogu za każdy dzień życia i za to wszystko, co każdy ten dzień nam przynosi!

ks. Franciszek