">

"> Spotkanie, które umacnia

Dzisiaj jest: poniedziałek,
19 listopada 2018r.

wykop.pl

Ewa Zachwieja

Tue, 2004-10-19 09:30:27

Spotkanie, które umacnia

Przedstawienie o św. Wojciechu

Na scenę wychodzą dzieci wracające ze szkoły. Plecaki na plecach, miny trochę znudzone. Z boku, na pierwszym planie pojawia się Narrator.

Narrator:
Tak to już jest, że gdy tylko coś, co robimy nie wygląda tak, jak byśmy tego chcieli - szybko się zniechęcamy, zaczynamy się nudzić. Bo zacząć coś jest łatwo, lecz wytrwać w tym...

Chł 1 - Wiecie, ja chyba nie przyjdę więcej na Ognisko Misyjne...

Chł 2 - O! A to coś nowego. Jeszcze niedawno mówiłeś, że sam chcesz w przyszłości zostać misjonarzem, a teraz okazuje się, że nie chce ci się przychodzić na nasze spotkania?

Chł 1 - To wcale nie dlatego, że mi się nie chce, tylko, że...

Chł 2 - No co?

Chł 1 - No bo sami popatrzcie - jacy z nas misjonarze? Zrobiliśmy coś ostatnio... coś, co np. mogło by pomóc tym wszystkim prawdziwym misjonarzom, którzy są teraz daleko stąd?

Dz 3 - Może masz i rację. Ostatnio jakoś nic się nie dzieje.

Chł 2 - Czy ja wiem... Przecież spotykamy się, poznajemy kraje misyjne.

Dz 4 - E, tam. Same nudy. Jak przyjeżdżali do nas misjonarze - to było fajnie!

Dz 5 - No...

Dz 3 - Albo ta akcja z kartkami świątecznymi - tyle wtedy uzbieraliśmy pieniędzy dla misjonarzy! Aż ksiądz się dziwił, że nam się to udało.

Dz 1 - Ale wy jesteście okropni! Przecież wiadomo było od początku, że co tydzień nie będzie przyjeżdżał do nas misjonarz z Zairu, ani kartek przez cały rok nie będziemy sprzedawać. Ale teraz przecież też coś się dzieje: modlimy się za misje, przeżywamy wspólne nabożeństwa...

Chł 1 - Ach, bo tobie Anka to się podoba, z ciebie to już taka prawdziwa zakonnica. A ja tam lubię coś robić!

Chł 2 - Ojej zaraz się ze śmiechu popłaczę - słyszeliście go? On lubi coś robić! Dobre sobie! Może zapomniałeś już, jak się napracowałeś przy sprzedawaniu kartek świątecznych - tylko ciekawe dlaczego ani jednej nie udało ci się sprzedać?

Chł 1 - Ty mądralo - znowu zaczynasz?

Dz 2 - Dajcie już spokój. Ale przyznaję, że coś w tym jest. Ja też zaczęłam ostatnio myśleć o lekcjach angielskiego, albo obsługi komputera.

Dz 3 - A ty co nam tu nagle o takich lekcjach mówisz?

Dz 2 - Ojejku - chodzi mi po prostu oto, że zamiast chodzić na Ognisko Misyjne zajmę się czymś innym.

Chł 1 - No, to teraz dopiero widać, komu tu tak naprawdę zależy na misjach.

Dz 2 - A zresztą to moja sprawa, co będę robiła...

Odwraca się na pięcie. Staje trochę z boku.

Dz 1 - Spokojnie, spokojnie. Zanim się wszyscy na siebie obrazimy, przypomnę wam tylko, że pani katechetka o coś nas dzisiaj prosiła.

Dz 4 - A! Rzeczywiście! Mamy iść jutro na Mszę Świętą do Katedry.

Chł 2 - No! A mówiliście, że nic się nie dzieje.

Chł 1- I ty to nazywasz „dzianiem się”? Jak chcę, mogę chodzić na Mszę Świętą dwa razy dziennie do naszego kościoła. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.

Dz 4 - Bo jak ktoś nie chce zobaczyć, to nie zobaczy - tak mówi moja mama.

Dz 1 - Już przestańmy się sprzeczać. Mam propozycję. Zróbmy tak. Pójdziemy jutro wspólnie na tę Mszę Świętą. Pani katechetka mówiła, że dla nas małych misjonarzy ta Msza Święta powinna być szczególnie ważna, bo w czasie jej trwania ludzie w szczególny sposób modlą się do św. Wojciecha, a św. Wojciech był przecież takim żarliwym misjonarzem.
A po tej Mszy Świętej, każdy już sam zdecyduje, co będzie dalej robił. I co wy na to?

Dz 2 - No dobrze, niech będzie. Zresztą to faktycznie wstyd. Ludzie jeżdżą od kilku lat na tę Mszę Świętą nawet z innych miast, a my choć mamy tak blisko, nie byliśmy jeszcze na niej ani razu.

Dz 3 - Masz rację. Zresztą, co nam szkodzi przejść się razem na jeszcze jedną Mszę Świętą.

Dz 1 - To pamiętajcie - jutro o dwunastej w katedrze.

Kolejna scena ma miejsce w Katedrze. Elementem dekoracji powinny być Drzwi Gnieźnieńskie.

Narrator:
Na Mszę Świętą przyszli wszyscy. Uważnie wsłuchiwali się w słowa Ewangelii. I może sprawiła to ich dziecięca wiara, a może te otaczające ich ogromne mury Katedry - tego nie wiemy. Ale jedno jest pewne - nagle ich oczom ukazał się piękny widok.

Muzyka. Na scenie pojawia się Jezus i grupka Apostolów.

Jezus:„ Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Jezus podchodzi do każdego z uczniów; ci przed nim klękają, Jezus przez chwilkę nad każdym się modli. Uczniowie, kolejno posyłani przez Jezusa, rozchodzą się powoli - każdy w inną stronę. Po zniknięciu ostatniego - wyciszenie muzyki.

Narrator:
Czyżby Ktoś chciał im pomóc, by jednak wytrwali? I może to nie oczy? Może to ich serca patrzyły?

Dz 3 - Piękna była ta Msza Święta.

Dz 1 - Mhm. A Ewangelia... Wydawało się jakby Jezus ze swoimi uczniami stanął wśród nas.

Chł 2 - A wiesz, że i ja miałem takie wrażenie? A nawet więcej, że nie do uczniów, ale do mnie Jezus mówił.

Chł 1 - Ja tam nic szczególnego nie widziałem.

Dz 4 - Mówiłam ci już - jak ktoś nie chce zobaczyć, to...

Chł 1 - Dobrze już, dobrze. Chodźmy do domu.

Dz 2 - A ja myślałam, że pochodzimy trochę po Katedrze. Proszę... Razem - Zgoda.

Chł 1 - Jak chcecie. Ja idę do domu.

Dz 4 - Ojejku - ale marudzisz. Zaraz pójdziemy razem, wytrzymaj jeszcze chwilę.

Chł 1 - No, niech będzie - ale już nigdzie więcej mnie nie zaciągniecie!

Narrator:
A jednak nie wszystkie serca otworzyły się na słowa Jezusa. Może te dzieci potrzebowały jeszcze czegoś, jeszcze innych słów...?

Chł 2 - O! Spójrzcie - Drzwi Gnieźnieńskie!

Dz 2 - To jest dopiero staroć.

Dz 3 - Racja. Ale dzięki niej wiemy, jak działał ten święty Misjonarz. Tu modlitwa, jakiś cud, tam chrzest poganina...

Dz 5 - O, i jeszcze nauczał Prusów.

Chł 2 - Tak. Trzeba przyznać, że św. Wojciech z pewnością się nie nudził.

Dz 5 - I pomyśleć, że to wszystko działo się 1000 lat temu. Chociaż... Tyle ostatnio mówi się o św. Wojciechu, że mnie się wydaje, jakby to wszystko działo się teraz.

Dz 1 - A ja bym nawet chciała, żeby to działo się teraz. Może św. Wojciech umiałby was przekonać, że nikt z nas nie powinien rezygnować z tego, co wspólnie zaczęliśmy? Że to jest ważne i potrzebne?

Narrator:
I znów, nie wiadomo dlaczego - może to dzięki prośbie tej małej dziewczynki, a może dzięki bliskości tych starych Drzwi - stała się rzecz dziwna.

Muzyka. Na scenę wychodzi Wojciech z grupką pogan.

Oczom dzieci ukazał się św. Wojciech nauczający grupkę pogan. A może to znowu nie oczy, lecz ich serca ujrzały świętą postać? Lecz najdziwniejsze miało się dopiero wydarzyć...

Św Wojciech najpierw naucza pogan, pokazuje na krzyż itp., potem podchodzi do dzieci.

Wojciech - Nie bójcie się! Może nawet nie wiecie, jak bardzo ta Msza Święta was przemieniła. Widzę w waszych oczach dużo, dużo miłości. Widzę, jak bardzo chcecie czynić dobro. Ale wygląda na to, że brakuje wam jeszcze zapału, prawdziwych, szczerych chęci. A przecież sam nasz Pan powiedział każdemu z was dzisiaj coś ważnego...

Dz 1 - „Idźcie i nauczajcie...”

Wojciech - Właśnie! 1000 lat temu ja też usłyszałem te słowa i .., poszedłem. Ale nie zrobiłem wiele. Zasiałem tylko ziarno, ono wykiełkowało, ale wy teraz musicie pielęgnować tę roślinkę, której na imię Wiara. Nie możecie jej pozwolić umrzeć. Widzieliście - ja też próbowałem jak Jezus nauczać i posyłać ludzi, ale mnie nie bardzo chciano słuchać.

Grupa pogan ucieka ze sceny.

Ale was? Was na pewno ktoś usłyszy. Tyle macie możliwości - w szkole, w kościele i tyle ciekawych pomysłów. Wiem o tym i wierzę, że sporo jeszcze zrobicie. I jeszcze jedno - ja nic bym w życiu nie zrobił, gdyby zabrakło w moim sercu modlitwy. Modlitwa to ogromna moc. A kto wie, może, gdy będziecie się dużo modlić, ktoś z was zostanie w przyszłości prawdziwym misjonarzem?
Trwajcie w tym, co robicie! To naprawdę jest piękne! Wojciech odchodzi. Koniec muzyki.

Dz 4 - Niesamowite... Uszczypnij mnie.

Dz 3 - Teraz to już chyba za późno.

Dz 4 - Więc... co to właściwie było?

Dz 1 - Zapytaj raczej - kto to byk.

Dz 4 - To wiem.

Chł 2 - No to słuchajcie - nie ma co marnować czasu. Teraz to już naprawdę czuję, że musimy coś zrobić.

Dz 2 - Mhm... tylko co?

Dz 1 - Jak to? Przecież św. Wojciech mówił, że mamy mnóstwo pomysłów, a ty się pytasz co robić?

Chł 1 - Wiecie? Ja naprawdę mam pewien pomysł:

Dz4 - I ja!

Dz 5 - Ja też!

Chł 2 - Nie będziemy chyba teraz w kościele rozmawiać o swoich pomysłach.

Chł 1- Masz rację. To chyba nie jest właściwe miejsce. Ale możemy przecież o tym porozmawiać na Ognisku Misyjnym.

Dz 1- Świetnie! To jednak nie rezygnujecie? Będziecie chodzili na spotkania?

Chł 1- Teraz to się rozumie samo przez się - po takim spotkaniu mielibyśmy zrezygnować?!

Dz 2 - Właśnie! A na lekcje angielskiego zawsze znajdzie się trochę czasu.

Podkład muzyczny. Dzieci - już w szkole - dzielą się na małe grupki, odgrywają to, o czym mówi Narrator.

Narrator:
Rzeczywiście. Po spotkaniu okazało się, że dzieci miały pomysłów co nie miara! Aż dziw - skąd to się im brało. Chociaż, gdyby się nad tym głębiej zastanowić, nie ulega wątpliwości, że św. Wojciech maczał w tym palce. Co tam się nie działo!
Kilkoro dzieci zaczęło redagować misyjną gazetkę, tak, żeby inne dzieci ze szkoły mogły dowiedzieć się czegoś o misjach i ich Ognisku. Anka z koleżanką dumały nad tym, jak przygotować nabożeństwo misyjne. Ktoś inny przygotowywał przedstawienie misyjne, a Darek, który tak bardzo chciał zostać kiedyś misjonarzem, napisał list do misjonarza z Kamerunu.
A co najważniejsze - przez cały ten czas, wśród tylu różnych zajęć, żadne z tych dzieci nie zapominało o modlitwie.

Po chwili jeden z chłopców z radością wybiega na środek sceny, wymachując trzymanym w ręku listem. Muzyka milknie.

Chł 1 - Słuchajcie! Tak bardzo się modliłem o to, aby ks. Mariusz z Kamerunu mógł kiedyś do nas przyjechać. Dzisiaj dostałem od niego list i posłuchajcie, co pisze.

Dzieci zbiegają się w jedno miejsce i uważnie, z zaciekawieniem słuchają listu.
„Kochany Darku! Okazuje się, że najpiękniejsza jest taka serdeczna łączność - bezpośredni kontakt serc, które o sobie pamiętają i dają temu wyraz poprzez serdeczne słowo, list, pozdrowienie, modlitwę, po prostu pamięć...
To, co opisałeś mi o swoim Ognisku Misyjnym i o udziale w tym wszystkim św. Wojciecha, jest naprawdę wspaniale. Tak się składa, że będę niedługo w Gnieźnie. To dla mnie taka radość. I jeśli tylko wszystko pójdzie po mojej myśli, to na pewno was odwiedzę. Mam wam coś ważnego do przekazania.
Do zobaczenia więc.”

Dz 1 - To wspaniała wiadomość! Ciekawe, co też ks. Misjonarz chce nam powiedzieć...

Dz 2 - Super!

Dz 5 - Już się nie mogę doczekać!

Dzieci z jeszcze większą gorliwością wracają do swoich zajęć.

Narrator:
Ta wiadomość jeszcze bardziej ożywiła misyjnego ducha wśród dzieci. Wierzyły, że to spotkanie wniesie coś nowego w ich życie. Niecierpliwie na nie czekały. Aż któregoś dnia...

Muzyka. Na scenę wychodzi Misjonarz. Dzieci witają go bardzo radośnie. Później siadają w półkolu na podłodze i uważnie wsłuchują się w słowa Misjonarza. W tle cały czas słychać muzykę.

Misjonarz - To, że jestem wśród was, to taki mały cud. Ale tak bardzo chciałem podzielić się z wami moją radosną nowiną. Zwłaszcza z wami, bo wiem, ile dla waszego Ogniska znaczy św. Wojciech. Przyjechałem tu do Gniezna po cząstkę relikwii św. Wojciecha, które zabiorę do Kamerunu. Może was to zdziwić, ale chcę tam wybudować małe sanktuarium ku czci św. Patrona - taki mały ośrodek rekolekcyjny w stylu afrykańskim. Wiem, że to nie będzie łatwe, ale patrząc na was jeszcze bardziej utwierdzam się w tym, że jest to możliwe. Jestem pewny, że będzie w tym także wasza zasługa: waszych modlitw i czynów. Nie zagaście tego ogromnego zapału, tej głębokiej wiary, którą zaszczepił w waszych sercach św. Wojciech. Dla tylu ludzi na całym świecie właśnie wasza wiara może stać się źródłem ogromnej radości...

Narrator:
Słuchali jeszcze długo słów Misjonarza. Mówił i mówił, a w ich sercach nie było już cienia wątpliwości, ani znudzenia, ani zniechęcenia...

Głośna muzyka.

KONIEC