">

"> Mały Bóg

Dzisiaj jest: poniedziałek,
19 listopada 2018r.

wykop.pl

Ewa Zachwieja

Tue, 2004-10-19 09:30:27

Mały Bóg

W przedstawieniu wykorzystano kolędy i pastorałki „Arki Noego” z płyty pt.: „Znów się rodzi, moc truchleje”, oraz pastorałkę „Mały Bóg” z płyty pt. „Zima z Misiem i Margolcią”.

Józef: Jak się czujesz, Maryjo?

Maryja: Dobrze, Józefie.

J: Może chciałabyś odpocząć trochę? Zróbmy postój.

M: Nie, naprawdę czuję się dobrze. Jeśli nie będziemy się zatrzymywali, uda nam się dojść do Betlejem przed wieczorem, a tam już spokojnie sobie odpocznę.

J: Masz rację. To przecież już niedaleko... Spójrz, pasterze - na polach w pobliżu Betlejem zawsze ich było wielu...

Jeden z pasterzy, mały chłopiec, biega w pobliżu przechodzących Maryi i Józefa...

J: Pastuszku, nie sprzedałbyś nam odrobiny mleka? Moja żona jest strudzona drogą i spragniona...

Pasterz: Już biegnę po mleko, Panie.

Po chwili wraca z mlekiem

P: O, Pańska żona oczekuje Dziecka.
Szczęściarz z tego Małego - skoro tak troszczy się Pan o Jego Matkę, to co dopiero, gdy On się narodzi...
Szczęśliwej drogi!

J: Dziękujemy!

Widzisz, jacy ludzie są tutaj życzliwi?! Na pewno bez trudu znajdziemy nocleg i dobrą opiekę dla ciebie. W końcu pochodzę z tego miasta...

Maryja tylko się uśmiechnęła ...

W Betlejem

Józef puka do pierwszej chaty. Nikt nie otwiera.

J: Dziwne... Nikt nie otwiera.

M: Może nikogo nie ma. Spróbujmy w innym domu...

J: Dobrze. Tam też mieszkają moi krewni.

J: To ja, Józef. Otwórz, proszę. Jesteśmy bardzo zmęczeni - to moja żona, potrzebuje schronienia i pomocy...

Człowiek: Dlaczego wróciłeś, przecież miałeś zamieszkać w Nazarecie?

J: Przecież wiesz o rozkazie królewskim - przyszedłem się zapisać w ogłoszonym spisie ludności.

Czł: Poszukaj sobie schronienia w okolicy - tutaj nikt ciebie nie przyjmie.

J: Ale dlaczego? Przecież to moja rodzinna wieś. Jesteście moimi braćmi. Musisz mnie przyjąć!

Ale już nikt go nie słuchał...
Poczuł dłoń Maryi na swoim ramieniu.

M: Może ktoś inny nas przyjmie... Spróbujmy w tamtej gospodzie.

W gospodzie:

Gospodarz: Nie ma miejsca, wszystko zajęte!

J: Może coś jednak znajdziesz, zapłacę...

G: Zbyt wiele to chyba bym od ciebie nie zarobił... A zresztą widzisz, jaki tłok. Przyjechało dziś ludzi, jak nigdy. Wszyscy chcą wziąć udział w spisie.

J: Ale nie możesz nas tak odesłać! Zlituj się! Moja żona...

G: Nic nie poradzę. Żal mi ciebie, ale zrozum - nie mogę ci pomóc.

Odchodzą, po chwili:

J: O Maryjo, co ja zrobiłem? Dokąd ciebie przyprowadziłem?

M: Może tak było trzeba? Może Bóg tak chciał?

Ruszają dalej.

J: I dokąd tak będziemy iść? Jak długo jeszcze starczy ci sił?

Zza drzewa wybiega mały piesek, chwilę później biegnie goniący go pastuszek.

P: /do pieska/ Przestań mi wreszcie uciekać! Nie będę cię gonił przez całą wieś! No wiecie co!? Co za uparciuch!
/wpada na Józefa/
Panie, najmocniej przepraszam, to wszystko przez tego mojego psa. O, ja chyba Pana już gdzieś widziałem...

J: Tak, to nas dzisiaj poratowałeś kubkiem mleka.

P: Dziwne... Przecież szliście do Betlejem, a Betlejem już za wami... Dlaczego nie zatrzymaliście się tam na nocleg?

J: Nikt nie chciał użyczyć nam schronienia na tę noc.

P: Nikt? Naprawdę?!

M: Noc już zapada. Weź swojego pieska i wracaj do swoich. W ciemności łatwo jest pobłądzić. Masz dobre serce, nie chciałabym, żeby stało ci się coś złego.

P: O, proszę się o mnie nie martwić. Noc dla mnie niestraszna. Znam doskonale te pola. Wychowałem się tu.

Odchodzi, ale zaraz wraca.

P: Ale dokąd wy teraz pójdziecie?

J: Nie wiem, Bóg nas poprowadzi.

P: Tu, niedaleko jest skała, a w niej grota. Duża i sucha. Jeden z gospodarzy trzyma w niej swojego woła i osiołka. Jest tam dużo siana - można zrobić posłanie. Chcecie, zaprowadzę was tam?

J: Będziemy ci bardzo wdzięczni. Lepsze to niż spędzenie nocy na dworze!

Ruszają w drogę. Gdy dochodzą, przygotowują posłanie.

P: Pozwólcie, że wam pomogę, przyniosę wody ze źródła.

M: Dziękujemy.

Pastuszek biegnie po wodę,
Józef troszczy się o Maryję, robi jej posłanie z siana.

J: Jak się czujesz Maryjo?

M: Dobrze. Czuję, że Dziecko narodzi się jeszcze tej nocy...

Pastuszek przynosi wodę.

P: Proszę, jest woda, prosto ze źródła.

J: Dziękuję. Teraz już naprawdę wracaj do swoich. Pewnie już się o ciebie martwią.

P: Tak, muszę już wracać. Dobranoc.

M: Jeszcze raz za wszystko dziękujemy!

P: Dziwne. Tacy dobrzy ludzie. Ta Pani ma takie ciepłe, dobre spojrzenie - jak najlepsza matka. A jej mąż - taki troskliwy... Nie rozumiem: dlaczego nikt nie chciał użyczyć im noclegu?
No cóż, ale nie moja to sprawa, prawda piesku? A właściwie to powinienem cię porządnie złajać. Te twoje ucieczki kiedyś się dla nas źle skończą, zobaczysz.

A swoją drogą polubiłem bardzo tych wędrowców, wiesz? /mówi niby do pieska, niby do siebie/ Troszczyli się o mnie, bali się, że nocą pobłądzę. Fakt, jest trochę ciemno. Ale co to dla mnie - przecież cały czas czuwa nade mną Dobry Bóg. On, jak najlepszy Ojciec troszczy się o mnie i na pewno nie pozwoli, by stało mi się coś złego...


Kolęda „Pokołysanka”

Jak dobrze Twoim dzieckiem być, Ojcze nasz.
Nieważne ile mam dziś lat, Ty mnie znasz.

Mogę sobie smacznie spać,
o nic się nie muszę bać,
kiedy Ty nade mną czuwasz,
nic nie może mi się stać.

Jak dobrze Twoim dzieckiem być, Ojcze nasz.
Nieważne ile mam dziś lat, Ty mnie znasz.

Za oknami pada deszcz,
burza i pioruny też.
Twoja ręka trzyma mnie,
I nie straszny dziki zwierz!

Jak dobrze Twoim dzieckiem być, Ojcze nasz.
Nieważne ile mam dziś lat, Ty mnie znasz.

P: Choć piesku, biegnijmy do naszych owieczek i przyjaciół...

P1: Gdzie ty się znowu wałęsałeś?

P: E, nigdzie. A co to tu dzisiaj jakoś tak dziwnie jasno? Rozpaliliście większe ognisko niż zwykle?

P1: Czy ja wiem? To ta noc jakaś taka dziwna..., spójrz jak ta gwiazda jasno świeci i jakby śpiewy jakieś słychać...


Kolęda „Największy Gazda”

Na tym niebie gwiazdeczka świeci
Bardzo się dziwią starzy i dzieci
Co tam wysoko po niebie świeci
To chyba anioł po niebie leci.

Anioł leci a za nim gwiazda
Narodził się największy Gazda
Będzie pasał owce po świecie
Do Betlejemu zaraz pójdziecie.

Pasterze zrywają się do drogi.

P1: Musimy wziąć jakieś dary.

P2: Nic nie mamy...

P3: Może ciepłe okrycia z owczej wełny i mleko?

P2: O! I jeszcze trochę sera. Ruszajmy!

P1: A ty pastuszku z nami nie idziesz?

P: Dogonię was, muszę tylko poszukać mojego pieska - znowu gdzieś się zawieruszył!

Pasterze wyruszają w drogę.

P: Piesku, tym razem to już naprawdę przesadziłeś, wydarzyło się coś tak niesamowitego, że..., że nawet nie potrafię tego opisać, a ty akurat teraz musiałeś mi się gdzieś zapodziać! Hej! Gdzie jesteś?!

O! Ale co to takiego?!

A: Nie bój się! Jestem Twoim Aniołem Stróżem.

P: Taki mały?

A: Dziękuję za serdeczne powitanie. Zapewniam cię, że jak dla ciebie taka moja wielkość wystarczy.

P: Nie, no na pewno... Tak tylko trochę się zdziwiłem. Zawsze myślałem, że opiekuje się mną jakiś ogromny Anioł. Ale właściwie czemu nie? Może być i taki mały...

A: Dobrze już, dobrze. /trochę zniecierpliwiony/ Twój piesek jest w tej kępie trawy.

P: O! /ze zdziwieniem/ Ciekawe dlaczego wcześniej go nie zauważyłem?

A: Bierz go szybko i ruszaj do Betlejem. Słyszałeś już, że tam dzisiejszej nocy narodził się Zbawiciel, na którego czekano tysiące lat. Nie może ciebie zabraknąć przy Dzieciątku. Tak bardzo pomogłeś Jego rodzicom - Józefowi i Maryi.

P: Ja?! Kiedy?

A: Nie ma teraz czasu na tłumaczenia. Jest ciemno. Gwiazda oświetli ci drogę, żebyś szybciej dotarł. Idź prosto za nią, a jak już dojdziesz - pokłoń się Jezusowi.


Kolęda „Świeć gwiazdeczko świeć”

Zaprowadź mnie prosto do Betlejem
Zaprowadź mnie, gdzie Bóg narodził się
Zaprowadź mnie nie mogę spóźnić się
Nie mogę spóźnić się!

Świeć gwiazdeczko mała świeć
do Jezusa prowadź mnie!

Narodził się, Bóg zstąpił na ziemię
Narodził się, by uratować mnie
Narodził się i nie zostawił mnie, i nie zostawił mnie!
Świeć gwiazdeczko mała świeć
do Jezusa prowadź mnie!

Czekają tam Józef i Maryja
Śpiewają nam, śpiewają gloryja
To gloryja, Święta historyja, święta historyja!

Zaprowadź mnie prosto do Betlejem
Zaprowadź mnie, gdzie Bóg narodził się
Zaprowadź mnie, nie mogę spóźnić się
Nie mogę spóźnić się!

P: Gwiazdeczko! Gdzie ty mnie doprowadziłaś?! Przecież w tej grocie zamieszkali wędrowcy, których tu dzisiaj przyprowadziłem! Niemożliwe! Czyżby oni byli rodzicami Dzieciątka, o którym mówił Anioł?!

Podchodzi niezauważony do groty. Słyszy rozmowę Maryi i Józefa

P: O czymś rozmawiają, chyba nie będę im teraz przeszkadzał...

W grocie Maryja rozmawia z Józefem.

M: Popatrz na Niego, Józefie, jaki śliczny.

J: Najśliczniejszy.

M: Będzie się nazywał Jezus. A ty będziesz Jego Ojcem.

J: Tak, Maryjo.

M: Spróbuję Go teraz ukołysać. Może zaśnie...

Kolęda: „Gdy śliczna Panna”

P: Jak pięknie. I pomyśleć psino, że przez te twoje niemądre ucieczki mogłoby nas tu dzisiaj nie być. Gdyby nie Anioł...

Maryja zauważa Pastuszka

M: Spójrz Józefie, tam chyba ktoś jeszcze przyszedł.

J: Ależ to nasz znajomy Pastuszek. Wejdź, proszę.

P: Pozwólcie, że i ja pokłonię się Dzieciątku. Mhm... Jaki mały Bóg...


Kolęda: „Mały Bóg”

Samiusieńki jak paluszek,
drobniuteńki jak okruszek,
zapłakany, malusieńki,
Bóg jest wielki, Bóg nasz jest wielki!

W Betlejemskiej leży stajni,
w żłóbku lichym, w żłóbku marnym,
w blasku gwiazdy, taki mały,
pełen chwały, Bóg pełen chwały!

Małe rączki, małe nóżki
i zmarznięte ma paluszki,
jakby motyl z zimna drżący,
Wszechmogący, Bóg wszechmogący!

Czemu w stajni, czemu w chłodzie
i wśród bydląt? Boże święty!
Czemu pojąć Cię nie mogę?
Niepojęty, Tyś niepojęty!

P: Nie mam nic w darze, ale jeśli się zgodzicie zostanę przed grotą i będę dokładał drewna do ogniska. Musicie być bardzo strudzeni - chciałbym chociaż trochę wam pomóc.

J: Naprawdę dobry z ciebie chłopiec.

Pastuszek wychodzi przed grotę, ale słyszy rozmowę Maryi i Józefa.

J: Wezmę Dziecko, odpocznij trochę (kołysze je delikatnie na rękach)

M: Nad czym tak rozmyślasz, martwisz się czymś?

J: Tak, trochę. Nie potrafiłem zapewnić Wam godziwych warunków..., Jezus nie ma nawet kołyski... I nie wiem, co będzie dalej: pieniędzy mamy bardzo niewiele, a małemu trzeba kupić pieluszki i Tobie jedzenie...

M: Józefie dobry. Kochany jesteś za to, że tak się o nas troszczysz. Ale nie martw się już. Ja wierzę, że Bóg nie pozwoli, by Maleństwu czegoś zabrakło. Bądź i ty dobrej myśli.
Spójrz, jaki nasz Synek jest radosny!

Po chwili

M: Popatrz na tego pastuszka przed grotą - tak bardzo nam pomaga. To, że on tu jest, to na pewno dar naszego Pana. Bóg na pewno nie zostawi nas samych sobie. On czuwa nad nami cały czas.

J: Tak, masz rację. Chyba ciągle za mało ufam Bogu.

P: Przyniosłem trochę ciepłego mleka. Proszę.

Patrząc na Jezusa:

P: Mówili, że jak Zbawiciel się narodzi, przyniesie światu Pokój i Miłość... Jestem tylko biednym pasterzem, ale gdy tak patrzę na waszą Świętą Rodzinę, na to, ile w was miłości i dobra, pomimo biedy i tylu problemów, tak sobie myślę, że to prawda - że mały Jezus naprawdę przyniósł na ziemię pokój i miłość.
Józefie?

J: Tak?

P: Dzisiejsza noc, to taka święta noc, prawda? W taką noc cały świat powinien składać sobie życzenia, nie myślisz?

J: Mhm...

P: A wiesz czego ja chciałbym życzyć całemu światu? Żeby wszyscy ludzie - nieważne czy mieszkają w biednej chatce, czy w bogatym pałacu - pozwolili zagościć w swoich rodzinach tej Maleńkiej Miłości, która się dziś narodziła. Żeby pozwolili przemieniać Jej ich życie, wnosić w nie życzliwość i dużo, dużo radości!

Jakby to było pięknie, gdyby wszyscy rodzice tak wielką miłością otaczali się nawzajem, gdyby każde dziecko było tak piękną radością dla swoich rodziców, jaką dla was jest maleńki Jezus...

M: To piękne życzenia...Ja wierzę, że spełnią się wszędzie tam, gdzie tylko ludzie będą tego pragnąć. Prawda Maleńki? O, zasnął... Taka cudna jest ta noc, taka jasna...


Kolęda: „Maleńka Miłość”

Maleńka Miłość w żłobie śpi
Maleńka Miłość przy Matce świętej.
Dziś całe niebo i ziemia lśni
dla tej Miłości Maleńkiej.

Do naszych serc, do wszystkich serc uśpionych,
dziś zabrzmiał dzwon, już człowiek obudzony,
bo nadszedł czas i Dziecię się zrodziło,
a razem z Nim maleńka przyszła Miłość.