Dzisiaj jest: czwartek,
16 2018r.

wykop.pl

ks. Franciszek Jabłoński

Film DVD - „Eucharystia. Ze mną w Komunii” – recenzja

W 2004 roku do pracy duszpasterskiej w Australii został posłany, pochodzący z Archidiecezji Gnieźnieńskiej, ks. prał. Henryk Micek (po wieloletniej pracy misyjnej w Papui Nowej Gwinei). Tam poznał p. Michaela Willesee i Rona Tosoriero - autorów filmu „Eucharystia. Ze mną w Komunii” i zaproponował im przygotowanie polskiej wersji językowej tego filmu.

W czerwcu 2005 r. ks. Micek przyjechał do Polski na swój srebrny jubileusz kapłaństwa. Wraz z nim przyjechali p. Willesee i Tosorio. Panowie nakręcony przez siebie film podarowali ks. abp. Henrykowi Muszyńskiemu oraz Referatowi Misyjnemu Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie.

Film „Eucharystia. Ze mną w Komunii” zainspirowany został cudem nawrócenia, jakie dokonało się za sprawą Eucharystii w życiu Autorów. To właśnie wielka radość z nawrócenia i chęć podzielenia się nią z jak największą rzeszą ludzi skłoniła Autorów do nakręcenia filmu. Obaj panowie podkreślają, że nie nakręcili fimu dla zysku, nie chcą go sprzedawać ani też, żeby ktokolwiek na nim zarabiał. Zachęcają przy tym do jego kopiowania tak, by mógł dotrzeć do możliwie największego grona odbiorców. Jak dotąd film został nakręcony w kilku językach. Emitowany był już w Australii, USA i we Włoszech.

Film składa się z kilku części. Najpierw ukazane są wielkie dzieła Boga, które składają się na piękny i harmonijny świat, przedstawiona jest zapowiedź przyjścia Mesjasza oraz krótki życiorys Chrystusa. Następnie, co niewątpliwie jest dużym atautem filmu, ma miejsce prezentacja wybranych eucharystycznych cudów, potwierdzonych przez Kościół. Ich ukazanie jest dla widza bardzo wymownym potwierdzeniem rzeczywistej obecności Jezusa Chrystusa w Eucharystii.

Czas trwania filmu wynosi 30 min., co sprawia, że film może być bardzo dobrym materiałem do przedstawienia na katechezie dla dzieci i młodzieży. Bez wątpienia, zgodnie z ideą jaka towarzyszyła Autorom przy tworzeniu filmu, może on przyczynić się do wzrostu kultu Eucharystii i pobożności eucharystycznej wśród ludzi, szczególnie rodzinie w której dziecko przygotowuje się do I Komunii św.

Poprosiłem młodą osobę, aby przelała na papier swoje wrażenia po obejrzeniu filmu. Oto one:

Film Eucharystia. Ze Mną w Komunii wywarł na mnie ogromne wrażenie. Uświadomił mi, że Jezus interweniuje poprzez cuda, by w ten sposób ciągle nam potwierdzać swą obecność w Eucharystii, by nam przypominać, że Eucharystia jest bardzo ważna. Część wiadomości ukazanych w filmie, a dotyczących życia i działalności Chrystusa, znałam już z lekcji katechezy a także z rozmów z rodzicami. Jednak obce mi były informacje dotyczące cudów Eucharystii, o których nigdy wcześniej nie słyszałam i pewnie nie przyszłoby mi do głowy, że mogą się wydarzyć (Daria, lat 18).

Sam po obejrzeniu tego filmu szczerze polecam go zarówno do osobistej refleksji, jaki i dla potrzeb katechezy w duszpasterstwie parafialnym i w szkole.

Wszystkich zainteresowanych posiadaniem tego filmu zapraszam do nawiązania kontaktu poprzez pocztę e-mail: srm@gniezno.opoka.org.pl lub franusj@wp.pl

 

Eucharystia „Ze Mną w Komunii” - treść filmu

Dzieci przygotowujące się do przyjęcia pierwszej Komunii Św. w Kościele katolickim. Jest to wielki dzień w ich krótkim jeszcze życiu. Wierzą w Boga w Trójcy jedynego, wierzą , bo tak były uczone i przygotowywane przez rodziców, katechetów, wychowawców, a ich młode serca i umysły odpowiedziały dziecięcą wiarą. Ale kiedy dorosną, zaczną zadawać pytania, zastanawiać się. Czy ta ich dziecięca wiara wystarczy im na całe życie? Z pewnością będą potrzebować silnej wiary Boga, a wzbudzenie takiej wiary nie jest wcale takie trudne.

Kiedy podziwiamy wielkość i piękno otaczającego nas świata, niezgłębioną przestrzeń i porządek Wszechświata, widzimy wielką moc i szczodrobliwą dobroć inteligentnego Stwórcy. I dzieci te przekonają się, że historia potwierdza opowieść o Jezusie i Jego życiu, której słuchały w dzieciństwie.

Był kiedyś człowiek wysoki i silny, który wędrował pieszo przez wioski i miasta Palestyny, aby nauczać o rzeczach, o których nikt przedtem nie słyszał. Człowiek ten przyciągał do siebie ludzi, a każdy kto Go słuchał, był oczarowany Jego nauką. Mówił o Swoim Ojcu, o Królestwie Bożym, a tych, którzy Go słuchali nazywał Braćmi i Siostrami. Czynił cuda: uzdrawiał chorych, wskrzeszał umarłych, chodził po wodzie. Ale pewnego dnia zazdrośni ludzie sprzysięgli się, aby Go zabić. Byli to źli ludzie, którzy obawiali się utracić swoją pozycję w społeczeństwie, ludzie przewrotni, dla których Jego słowa Prawdy stanowiły zagrożenie. Dlatego kazali Go aresztować i ukrzyżować pomiędzy dwoma łotrami. Umarł w wielkich mękach wpierw przebaczając swoim oprawcom.

Taka jest w najprostszych słowach historia Jezusa Chrystusa. Jest ona prawdziwa. Ale jak rozumieć tajemniczą naukę i prawdę wiary, która mówi nam, że konsekrowana we mszy św. biała Hostia jest prawdziwym Ciałem Jezusa Chrystusa oraz to, że wino w Cudzie Eucharystii zamienia się w prawdziwą Krew Chrystusa? W rzeczywistości nauka Kościoła ciągle idzie dalej przypominając, że w Eucharystii ciągle jest obecny żywy Jezus Chrystus. Tak żywy i prawdziwy jak wtedy, kiedy chodził po wodzie 2000 tysiące lat temu. Tak. Jezus Chrystus jest tam rzeczywiście obecny: Ciało, Krew, Dusza i Jego nieskończona Boskość. Ale czy jest tak naprawdę? A jeśli to prawda, to czemu nie widzimy tłumów garnących się do ołtarza, aby być jak najbliżej Pana Jezusa i przyjąć Go w Komunii św. do swoich serc? Spróbujmy spojrzeć na to pytanie oczyma Jezusa.

Stary Testament przepowiedział przyjście na świat Mesjasza, Ewangelia potwierdziła, że Pan Jezus zstąpił na ziemię, aby nas zbawić. Z ukrzyżowanego Jezusa faryzeusze drwili: Ten, który zbawiał innych nie może zbawić siebie, niech zejdzie z Krzyża jeśli jest Synem Bożym. Na co Pan Jezus Swym milczeniem odpowiedział: Nie zszedłem z krzyża albowiem nie przyszedłem na świat aby zbawić siebie. Przyszedłem aby was zbawić.

Ewangelia mówi jasno, że Syn Boży stał się człowiekiem, umarł na krzyżu za nasze grzechy otwierając nam bramy do nieba, ale to nie znaczy, że zostaniemy zbawieni automatycznie - ku niebu musimy podążać z czystym sercem i rękami pełnymi tego, cośmy uczynili dla Chrystusa na ziemi.

Jeżeli nie spoglądasz z nadzieją w stronę nieba, będziesz żył jak ktoś bez motywacji i celu. Wiedz, że największym celem twego życia jest zjednoczenie ze Mną w niebie. Trudno uwierzyć, że Bóg, który jest Wszechmocny, Samowystarczalny może przyjąć ludzkie ciało i umrzeć z miłości do człowieka, który jest jego stworzeniem. Był to przeogromny dar Boskiej miłości. To była najwyższa ofiara. Pamiętajmy, że w dawnych czasach w tradycji różnych kultur, aby pozyskać przychylność bogów, składano ofiary ze zwierząt, a później część ofiary zjadano. Do dziś zachowały się jeszcze kultury, gdzie ciągle praktykuje się takie tradycje. Kiedy więc Pan Jezus zasiadł do ostatniej wieczerzy, czynił to również zgodnie z tradycją żydowską, która nakazywała spożycie paschalnego baranka. Tym razem jednak Pan Jezus staje się sam Paschalnym Barankiem, dając swe Ciało i Krew do spożycia i sam zaprasza nas do tego, abyśmy mieli udział w Jego ofierze spożywając Jego Ciało i pijąc Jego Krew.

Wiara w Eucharystię od samego początku wprawiała i do dziś wprawia wielu w zakłopotanie. Ale Pan Jezus powiedział, że tak będzie. Na jakiś czas przed Ostatnią Wieczerzą, w mieście Kafarnaum powiedział wyraźnie, że nadejdzie czas kiedy będzie karmił ludzi już nie chlebem, który przemija, ale Swoim Ciałem i Krwią, które są pokarmem na życie wieczne. Tak przygotowywał swoich słuchaczy do przyjęcia i zrozumienia daru Eucharystii.

Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba, jeśli kto spożywa ten chleb będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam jest moje Ciało za życie świata, jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. A powiedział to prawie na rok przed Ostatnią Wieczerzą, choć dobrze wiedział, że wątpliwości w rzeczywistą Jego obecność w sakramentalnym darze Ciała i Krwi pozostaną w ludzkich sercach przez wieki. Dlatego właśnie czasami Pan Jezus przez cuda interweniuje, by potwierdzić prawdę i znaczenie sakramentu Eucharystii.

We włoskim Lanciano w VIII wieku wątpiący kapłan, sprawujący ofiarę mszy św. w momencie konsekracji zobaczył na własne oczy, że chleb zamienił się w Ciało, a wino w Krew. Natychmiast przerwał mszę św. i nigdy już jej nie dokończył . To samo Ciało i ta sama Krew są tu do dziś i można je tu oglądać od 1200 lat. Przetrwały wbrew prawom natury, bez żadnej sztucznej konserwacji. Współczesna nauka okazuje się tu bezradna i nie może tego wytłumaczyć. W 1970 r. włoski profesor, ekspert od patologii, za zezwoleniem władzy kościelnej przeprowadził naukowe badania świętych Postaci. Bez żadnych wątpliwości stwierdził, że jest to ludzkie ciało i ludzka krew. Arcybiskup zatwierdzając raport o wynikach naukowych powiedział, że nauka bez żadnych wątpliwości potwierdziła autentyczność cudu eucharystycznego.

W 500 lat po cudzie w Lanciano, otrzymujemy kolejny dowód potwierdzający prawdę o obecności Pana Jezusa w Eucharystii. Każdego roku podczas uroczystości Bożego Ciała wierni w Orwieto, we Włoszech, dziękują Bogu za kolejny cud, który tym razem miał miejsce nie opodal ich miasta. W XIII w. kolejny kapłan z powątpiewaniem konsekrował Hostie w czasie mszy św. Po wypowiedzianych słowach konsekracji on i obecni na mszy św. zauważyli broczącą z Hostii Krew. Ściekała po jego rękach na ołtarz. Po tym cudzie ludzie przeszli w procesji do pobliskiego Orwieto niosąc ze sobą zakrwawiony obrus. Tam akurat rezydował ówczesny papież. Niedługo po tym papież Urban IV ustanowił święto Bożego Ciała dla większego kultu Ciała i Krwi Chrystusa w Kościele powszechnym.

Nawet teraz, na progu III tysiąclecia chrześcijaństwa, badany jest kolejny cud. W 1996 r. w Ameryce południowej kapłan znajduje po zakończonej mszy św. porzuconą Hostię. Umieszcza tę Hostię w wodzie, aby się rozpuściła. W przeciągu kilku dni pojawia się podobna do krwi substancja, która zwiększa swą objętość. W 1999 r. uzyskano pozwolenie Kościoła na przeprowadzenie badań laboratoryjnych. Według raportu ekspertów nie ulega wątpliwości, że badana substancja zawiera ludzkie DNA i ślady ludzkiego Ciała i Krwi. Pobraną próbkę przebadał amerykański patolog. Ten południowo-amerykański przypadek jest przedmiotem dalszych naukowych analiz.

Pan Jezus zawsze wiedział, że dar Eucharystii będzie wielką próbą wiary dla wielu. Wróćmy jednak do miejsca i czasu , gdzie to się zaczęło, do najważniejszej uczty w historii ludzkości: Ostatniej Wieczerzy. Były to święta Żydowskiej Paschy. Pan Jezus i jego uczniowie dobrze się do niej przygotowali. Wysłani przez Pana Jezusa Apostołowie Piotr i Jan przygotowali wszystko, co potrzeba do tej szczególnej wieczerzy. Ale tylko Pan Jezus wiedział, co Go czeka jeszcze tej nocy i dnia następnego. Apostołowie przeczuwali, że ta Pascha będzie miała szczególne znaczenie dla Jezusa, a ta noc będzie inna niż poprzednie. Pan Jezus powiedział im, że jeden z nich go zdradzi. Nawet Piotr usłyszał, że mimo swoich deklaracji trzy razy wyprze się swego Mistrza jeszcze przed świtem. Wierzymy, że Jezus Chrystus był prawdziwym człowiekiem, ale jednocześnie synem Bożym w Jedności ze Swym Ojcem w Duchu Świętym. Wiedział co Go czekało i jako człowiek odczuwał strach i niepokój. Ale w szczególnym akcie szczodrobliwej miłości, która nie ma sobie równej postawił nas na pierwszym miejscu. Właśnie z tej wielkiej miłości czerpał siły do poddania się woli Ojca i wypełniania obietnicy uczynionej w Kafarnaum prawie na rok przedtem. Przekazał nam swoje dziedzictwo. Swojemu Kościołowi i każdemu jego członkowi Pan Jezus przekazał w testamencie nie jakieś bogactwa ziemskie, ale spadek jaki tylko Bóg może podarować: Swą żywą obecność. Słowa konsekracji są bardzo jasne i nie mogły wyraźniej oddać Jego intencji. Ten chleb zamieniam w Moje Ciało, aby być z wami i w was. To wino zamieniam w swoją Krew. To samo Ciało zawiśnie dla was na krzyżu, tę samą Krew wyleję na odpuszczenie waszych grzechów. Był to moment ustanowienia przenajświętszej Eucharystii.

Ilekroć spożywacie to Ciało i pijecie z tego Kielicha, czyńcie to z miłości do Mnie. To co Pan Jezus nam przekazał jest najwspanialszą ofiarą, w której uwielbiamy majestat Boga, w sposób doskonały. Jest największą ofiarą i istotą wszystkich modlitw i ofiar nie tylko chrześcijańskich, ale i całego ludu Bożego. Najdoskonalszym sposobem dotarcia do Mnie jest Komunia Święta, w tej intymnej jedności ze Mną człowiek już znajduje szczęście. Z miłością słucha Mego głosu i z radością pozwala, abym pokierował jego życiem z głębi własnego serca. Nie ma słów aby opisać przywilej jakiego człowiek dostępuje. Podobnie jak trudno ludziom uznać rzeczywistą obecność Ciała i Krwi Chrystusa w Eucharystii, tak trudno jest też im uznać Jego żywą i prawdziwą obecność w świecie.

Dziś podobnie jak wczoraj Jestem i Żyję. Jestem prawdziwym pokarmem i całkowitym pocieszeniem dla człowieka. W każdej konsekrowanej Hostii, nawet najmniejszej jej okruszynie, zawarłem cud i tajemnicę Mojej nieskończonej miłości, tajemnicę Miłosierdzia Bożego skierowaną do stworzenia. Nie uważaj Mnie jakobym nie istniał lub żył w przeszłości i zapisał się w pamięci historii jako bohater. Nie, ponieważ Ja Jestem Tym, Który jest zawsze, żyję aktywny w świecie a szczególnie w ludzkich sercach.

Pan Jezus uczył także jak bardzo ważne jest przyjmowanie Komunii Św. w stanie Łaski Uświęcającej. Ranimy i obrażamy Go tak samo jak to czynili oprawcy i faryzeusze, kiedy nie przyjmujemy tego sakramentu właściwie to niego przygotowani.

Wielkie pragnienie, aby wszystkie dusze, do których przychodzę w tym sakramencie były czyste, sprawiło, że przed Ostatnią Wieczerzą umyłem nogi Apostołom. Uczyniłem to, by pokazać jak ważny jest sakrament Pokuty. Czy nie profanujemy boskości Syna Bożego widząc w Komunii św. tylko symbol Jego Obecności; że jest to tylko chleb symbolizujący Jego Ciało i wino symbolizujące Jego Krew? Podobnie msza św. jest nie tylko przypomnieniem ofiary krzyżowej złożonej kiedyś na Kalwarii, ale jest uobecnieniem i dokonującą się rzeczywistością tej samej ofiary Pana Jezusa. Śmierć Jezusa Chrystusa to nie tylko pojedynczy fakt historyczny, to wieczna ofiara. Dzisiaj i każdego dnia ludzkość może złożyć w ofierze Bogu dar godny Jego Majestatu, Jego Umiłowanego Syna.

Celem Ostatniej Wieczerzy było nie tylko ustanowienie sakramentu Eucharystii, ale także przekazanie odpowiedzialności i władzy kapłańskiej w jej sprawowaniu. Pan Jezus od samego początku sam przygotowywał do tej funkcji Apostołów. Teraz tę władzę przekazał im i ich następcom, by cud przemiany miał miejsce w Kościele, aż do skończenia świata. Kiedy się nad tym trochę zastanowimy to widzimy jaka to niezwykła władza. Kiedy kapłan wypowiada nad chlebem i winem słowa „to jest Ciało, to jest Krew moja” tym samym czyni obecnym Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Syn Boży i Zbawiciel, w którym pokładamy nadzieję życia wiecznego jest z nami, tak jak obiecał.

Nie zostawiłem was sierotami. Pozostałem w najświętszym sakramencie, aby być z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.

Aby ten wielki dar mógł się dokonać, Pan Jezus po Ostatniej Wieczerzy wyszedł z Wieczernika, udał się do Ogrodu Oliwnego na modlitwę. Kiedy rozważamy mękę i śmierć Pana Jezusa wielu z nas koncentruje się na biczowaniu, ukoronowaniu cierniem, dźwiganiu krzyża na Kalwarię i ukrzyżowaniu. Ale to już tam, w Getsemani, Pan Jezus doświadczył bólu, opuszczenia i wzgardy, niepokoju i lęku. Widząc to co Go czeka następnego dnia, widział tez ludzkie grzechy, które wziął na siebie.

Trudno ludziom uwierzyć, że tamtej nocy pociłem się krwawym potem, nieliczni tylko wierzą, że wtedy właśnie cierpiałem bardziej niż w czasie ukrzyżowania. Najbardziej zabolało mnie, kiedy zobaczyłem ten ogrom ludzkich grzechów, który wziąłem na siebie, aby za każdy z nich osobno zapłacić . Moja męka, jak błędnie sądzą ci, którzy myślą, że mogą w pełni zrozumieć widząc tylko straszne cierpienia Mojego Ciała.

Kiedy przyszli po Niego tej nocy, Pan Jezus poszedł bez sprzeciwu. Poddał się osądowi tłumu, poddał się biczowaniu, poddał się bolesnemu i upokarzającemu ukoronowaniu cierniem. Kiedy kazano mu nieść krzyż na Kalwarię, ponownie poddał się ich woli. Często Go bito w drodze i czasami tracił równowagę. Było to brutalne doświadczenie, które jako Bóg mógł w każdej chwili zakończyć, ale jako człowiek odczuwał ból i znów poczuł się opuszczony.

Potykając się, upadając szukałem po obu stronach drogi wśród szydzącego tłumu choćby najmniejszego spojrzenia miłości, oddania, współczucia dla mojego głębokiego cierpienia, ale niestety nie znalazłem żadnego oprócz oczu Matki, której ból też dźwigałem w swoim sercu.

Ale dlaczego Pan Jezus musiał aż tak cierpieć? Święty Augustyn wyjaśnia, że wszystko co Pan Jezus wycierpiał było ceną na okup za nas. Zechciał wypić ten kielich cierpienia do ostatniej kropli, abyśmy przekonali się o Jego bezgranicznej miłości i okrucieństwie grzechu.

Święta Maryjo, Matko Boża, Pełna Łaski. Oto kobieta, której wielkość zapowiedziana była przez Boga u początku historii ludzkości. Ta sama kobieta, Maryja, teraz stoi u stóp krzyża, podczas gdy jej Syn umiera w niezmiernej męczarni. Poprzedniego wieczoru Pan Jezus przekazał nam wspaniały dar Swojego Ciała i Krwi, które to otrzymał przecież od Maryi, Swej Matki. Jest to coś, o czym nam nie wolno zapomnieć. A podczas gdy jego życie jako człowieka na ziemi dobiegło końca, podarował nam swój ostatni dar. Tylko jeden z Dwunastu, kochający Jan, wytrwał do końca pod krzyżem.

Niewiasto oto Syn Twój, Matko moja to są moi Bracia i Siostry strzeż ich, kochaj ich, niech nie będą osamotnieni.

Pan Jezus w najprostszych słowach oddał nam swą ukochaną Matkę, abyśmy mogli się do Niej zwracać we wszystkich naszych potrzebach.

Oddając wam Moją Matkę, powiązałem was wzajemnie ze sobą najmocniejszymi więzami. Po Bogu jest Ona największym orężem przeciw złu. Jest Ona mostem pomiędzy niebem a ziemią.

Oto trzy wspaniale i nierozłączne dary Pana Jezusa, które otrzymała ludzkość i każdy z nas. Od tamtego czasu jego Matka jest prawdziwie naszą Matką, Jego Ciało i Krew jest prawdziwie Eucharystycznym pokarmem i napojem dla naszych dusz w ziemskiej pielgrzymce do domu Ojca i tu z nami jest obecny Bóg, który został człowiekiem, aby poświęcić się w ofierze dla naszego zbawienia.

Wszystko niebo i ziemia i co ją napełnia jest Moje. Tylko Miłość moich dzieci do Mnie nie należy, a tego właśnie poszukuję.

Jezus Chrystus oddał nam najwspanialsze dary Swojej Boskiej Miłości. Od nas zależy czy otworzymy swe serca, aby je przyjąć.