Dzisiaj jest: piątek,
21 2018r.

wykop.pl

Tycjan A. Trzoski

Święty Wojciech przykładem gorliwego zaangażowania misyjnego

 

Chcąc przystąpić do rozważania tego tematu należy za punkt wyjścia wziąć przedstawienie samej misyjności tamtego czasu.

Warto uprzednio zwrócić uwagę na sam fakt przyjęcia przez Polskę Chrztu Świętego, który wg samych historyków został przyjęty z względów czysto politycznych i międzynarodowych.

Było to włączenie Polski do rodziny narodów Europy zachodniej. Z przyjęciem Chrztu przez Polskę wiązały się kolejne jego następstwa. Najistotniejszym z nich było zakończenie kolidującego z duchem chrześcijaństwa kultu pogańskiego panującego na ówczesnych ziemiach Polskich. Chodzi więc o chrystianizację, która przeprowadzana była w 2 metodach.

Pierwsza z nich to metoda kościelna, która zakładała przeprowadzanie wśród ludu misje. Druga to metoda „saska" znana z czasów Karola Wielkiego.Za czasów panowania Mieszka nie była ona jednak stosowana. Należałoby podkreślić iż oprócz chrystianizacji państwowej istniała też chrystianizacja jednostek- każdy miał swobodę i wolność w podjęciu decyzji dotyczącej przyjęcia Chrztu.

Sam proces chrystianizacji początkowo przebiegał pod przewodnictwem książęcej drużyny. Niszczono wszelkie przedmioty kultu pogańskiego, a pogańskim kapłanom zakazywano wykonywania swojej funkcji. W późniejszym czasie pojawiły się wędrówki od grodu do grodu w czasie których udzielano Chrztu miejscowej ludności. Jednakże skala tego działania była znikoma- mimo starań o nawrócenie większych grodów takich jak Gniezno Kraków czy Poznań, Gdańsk został schrystianizowany o wiele później. Sama ludność nie była przychylna takim zmianom. Odrzucano tych, którzy głosili Chrystusa wznosząc bunty przez prowokujących do zamieszek pogańskich kapłanów.

Klimat więc tego czasu pokazuje iż działalność misyjna pierwszych chwil chrześcijaństwa nie była łatwym dziełem. Po poznaniu okoliczności tego czasu można przejść do przedstawienia sylwetki samego Świętego.

Wojciech jako syn zamożnego i dostojnego Sławnika, po chrzcie otrzymawszy imię Wojciech rozwijał się w młodości pobierając nauki w temacie Pisma Świętego. Studiował nauki wyzwolone przy abp. Adalbercie z rąk którego otrzymał w 981 roku święcenia kapłańskie. Jako kapłan często ukazywany jest w osobie hojnego i wspierającego ludzi biednych. Był doceniany przez wielu za swoją postawę do tego stopnia , że obiecywano mu godność biskupią, którą ostatecznie otrzymał po zmarłym bp. Dytmarze w 983 roku z rąk cesarza Ottona III w Veronie. Bp. Wojciech objął tym samym tron w Pradze. Wobec wywołanych swą bezkompromisowością konfliktów z wiernymi ok. 989 wyjechał do Rzymu, gdzie zrzekł się urzędu biskupa Pragi. W tym czasie przywdział habit i wstąpił do klasztoru benedyktynów. W 992, po śmierci zarządzającego diecezją praską biskupa miśnieńskiego Folkolda ,został ponownie skierowany do Pragi przez arcybiskupa Moguncji Willigisa.

Wkrótce doszło do kolejnego konfliktu. Tym razem rodu Sławnikowiców z rządzącym księciem Bolesławem II z Przemyślidów - co skończyło się rzezią większości braci i kolejną wyprawą Wojciecha do Rzymu. Doszło tam do synodu podczas którego zapadła decyzja spowodowana naciskami jego przełożonego, arcybiskupa Moguncji. Pod rygorem klątwy miał powrócić do swej diecezji, jednak dzięki łasce papieża Grzegorza V, spokrewnionego z Ottonem III (z którym Wojciech zdążył się zaprzyjaźnić) mógł wybrać między pracą misyjną a powrotem, jeśli Czesi nie wyrażą chęci przyjęcia go.

Wojciech wybrał misję i stał się niestrudzonym misjonarzem głoszącym Ewangelię od słowiańskich Libie do Magdeburga, od Pragi do Rzymu, na terenach Czech , Węgier, Niemiec, Francji, Prus i Polski.

Na ziemiach polskich przebywał zaledwie 6 tygodni. Szczególnie swoją obecność zaznaczył w Gnieźnie i Gdańsku.

Sam Bolesława Chrobry chciał przydzielić mu oddział zbrojnych wojów, na co Wojciech nie przystał. Udając się w drogę z jednym diakonem i jednym lektorem. I zabierając jedynie krzyż, kielich mszalny i Pismo Święte. Te misyjne wyposarzenie Wojciecha można obejrzeć na drzwiach w Katedrze Gnieźnieńskiej.

Wojciech podjął walkę o ludzkie dusze. Walkę, którą przypłacił własnym życiem. Został zamordowany podczas odpoczynku przez pogan.

Pozornie bezowocna misja głoszenia Jezusa Chrystusa, na mocy jakiegoś wyższego prawa, które przewyższa ludzki rozum, stała się wydarzeniem o wielkiej doniosłości dziejowej. Wojciechowi dała koronę świętości, a chrześcijańskiemu światu       pierwszego męczennika z  słowiańskich ziem.

Nam zaś, Polakom prawdziwego opatrznościowego orędownika. Świadectwo męczeńskiej śmierci św. Wojciecha przypieczętowało w szczególny sposób Chrzest stając się zarazem fundamentem chrześcijaństwa dla całej Polski.

Dzisiaj misyjna gorliwość Św. Wojciecha wydaje owoce w postaci wielu kościołów noszących jego imię, ale może szczególnie w postaci misjonarzy, którzy na jego wzór pełni zapału wyruszają co roku sprzed jego relikwii do różnych krajów. Ich posługa jest przedłużeniem misji Wojciecha już nie tylko w Europie ale na całym świecie.

Dla nas jednak, młodych kleryków tego Ogniska Misyjnego co innego jest istotniejsze.

Święty Wojciech stał się wiernym naśladowcą Św. Pawła oddając się bez reszty Jezusowi. On stał się jego życiem, światłem, zasadą działania, nadzieją radością i odpoczynkiem . Tak jak św. Paweł w niepewności czekał na śmierć w więzieniu tak i św. Wojciech świadom negatywnego nastawienia ze strony pogan, aż do śmierci widział sens w miłości Jezusa, która posłała go , aby był misjonarzem.

„Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity."

(Referat wygłoszony na spotkaniu Ogniska Misyjnego).